Serwis Iminta – lifestream made in USA – opisał na swoim blogu Paweł Opydo – nie ma więc sensu powielanie tutaj informacji o tej stronie. Gdyby jednak komuś nie udało się załapać na zaproszenia rozdawane przez Pawła – mam do rozdania 10 „zapek” Iminty.
Chętnych do testowania proszę o pozostawienie maila w komentarzach.
Serwis prezentuje się naprawdę ciekawie. Poza zbieraniem informacji o naszej aktywności w serwisach webdwazerowych można do niego dodawać także dowolne strony za pomocą bookmarklet’u – Iminta It. Jest to więc taki swoisty mix lifestream’u z social bookmarkingiem. Dodawane linki należy podpiąć do kategorii (typu: story, review, video, micro-blog) . A dzięki precyzyjnym filtrom łatwo dotrzeć potem do konkretnych informacji.