Maj
17

O mnie

      Trackback

Magdalena WysockaW internecie używam nicku magbag.
Imi? – Magdalena
Nazwisko – Wysocka
NIP, PESEL tudzież inne dane – udostępniane na żądanie upoważnionych organów

Jestem jaka jestem – i prawdopodobnie ten stan rzeczy nie ulegnie zmianie.
Po świecie pałętam się już dosyć długo – konsekwentnie popełniając te same błędy wbrew zasadzie mądry Polak po szkodzie. To nie jedyna rysa na moim wizerunku przedstawicielki narodu polskiego. Nie marudzę na zły los, nie narzekam na ciężkie czasy – nie szukam winnych, gdy się potknę. Na klasyczne pytanie – co u Ciebie słychać? – nie odpowiadam tyradą zawierającą opis ostatnio przebytych chorób, osobistych nieszczęść, fatalnej pogody, kiepskiego nastroju… – zwykle ograniczam się do zwięzłej odpowiedzi – wszystko w porządku.
Komputerami zainteresowałam się mając 25 lat – wcześniej wiedziałam jedynie, że takie coś istnieje. Zabawę z komputerami rozpoczęłam od sprawdzenia odporności pewnego staruszka – PC’ta z Windows 3.11 – na „autoszkolenie” metodą prób i błędów. Potem zostałam dumną posiadaczką własnego komputera – był to również PC’et – procesor 350Mh, Windows 98, karta graficzna 16 Mb 😀 . Nadal pracuję na tym blaszaku – choć oczywiście wnętrzności ma teraz zupełnie inne.
Komputery zainteresowały mnie przede wszystkim jako narzędzie graficzne. Przy czym – na starcie sądziłam, iż jedynym programem do tworzenia grafiki jest… World 😀 . Oczywiście efekty prób tworzenia grafiki przy pomocy Worda musiały być niezwykle fascynujące, ale wtedy byłam bardzo dumna z każdego „dzieła”. A kilka lat później marudziłam na dziwnych ludzi, którzy loga do publikacji dostarczali w wordowym formacie.
Zaliczyłam także manię grania – choć na początku uważałam, że wykorzystywanie komputera do gier jest bezsensowną stratą czasu. Jednak wciągnęło mnie granie – i przez kilkanaście miesięcy „zarywałam” noce uparcie walcząc z potworami w grach RPG, tudzież budując świetlaną przyszłość mieszkańców Sim City, wzorcowe zoo, super skuteczną drużynę piłkarską, czy dochodowe wesołe miasteczko.
Na szczęście mania grania zniknęła równie niespodziewanie, jak się pojawiła (czasem powraca jako drobny przerywnik). Aby zapobiec skutkom zbyt gwałtownego zerwania z nałogiem – zastosowałam metodę klin klinem – i wpadłam w otchłań zwaną Internet. Z tej otchłani nie wydobyłam się do dzisiaj, a dla poprawy samopoczucia codziennie powtarzam sobie – to jeszcze nie jest nałóg.
Fakt – od komputera i internetu odrywam się niechętnie – ale np. na wakacjach nie miewam objawów odstawienia, i nie rzucam się z krzykiem na każdy napotkany komputer. Choć jak twierdzą fachowcy od nałogów – każdy nałogowiec twierdzi, iż nie jest uzależniony 😉 .
Poza komputerami i internetem mam na szczęście także inne pasje – film, teatr (z wykształcenia jestem teatrologiem), muzyka, podróże, książki, aktorstwo, fotografia, sport (głównie w roli kibica), reżyseria, zwierzęta (poza pełzającymi), dekoracja wnętrz.
Jako nastolatka byłam maniakalną kolekcjonerką – zbierałam wszystko co wpadło w moje ręce – pocztówki, znaczki, puszki, temperówki, plakaty, magazyny filmowe, święte obrazki, naklejki … . Po tej manii pozostały mi zakurzone zbiory w rodzinnym domu i – jako odprysk – zbieranie mouspad’ów 😉 .
Z zasady nie prowadzę dyskusji o modzie, gotowaniu, kosmetykach i.t.p. ponoć typowo kobiecych tematach, które uważam za wyjątkowo „nieatrakcyjne konwersacyjnie”. Nie lubię o tym rozmawiać – ale lubię gotować (gdy mam kulinarną wenę), kupować ubrania i dobre kosmetyki (od czasu do czasu). „Babska” strona mojej natury ujawnia się także czasami skłonnością do plotkowania. Poza tym z wiekiem robię się coraz bardziej sentymentalna.


Chaotyczny kwestionariusz personalny

Nie lubię: nietolerancji, braku szacunku, fałszu, horrorów, napastliwości, głupiej złośliwości (w przeciwieństwie do inteligentnej złośliwości, którą lubię bardzo), mściwości, zazdrości, bezsilności, egzaltacji, zmywania, agresji, pozerstwa, tandety (za to bywam fanką kiczu)

Autoportret krytyczny: jestem roztrzepaną bałaganiarą, cierpię na chroniczny brak podzielności uwagi, bywam drażniąco uparta (w wersji konsekwencja upór przydaje się), wykazuję mentorskie skłonności, brakuje mi przebojowości, miewam „słomiany zapał”, huśtawki nastrojów, męczy mnie niezdecydowanie (nie występuje, gdy podejmuję decyzję szybko), mam wybitną zdolność do tracenia czasu na rzeczy bzdurne. Niezmiennie staram się walczyć z wymienionymi przypadłościami – i mimo całej listy wad nie mam kompleksów.

Artystyczne inspiracje: gotyk, barok, rokoko, secesja, impresjonizm, eklektyzm, art-deco

Mój Panteon: Stanisław Wyspiański, Władysław Podkowiński, Józef Mehoffer, Jacek Malczewski, Amadeo Modigliani, Alfons Mucha, Gustaw Klimt, Henri de Toulouse-Lautrec, Paul Cézanne, Salvador Dali, Edgar Degas, Claude Monet, Antoni Gaudí, Henry Clément van de Velde, Juliusz Słowacki, Cyprian Kamil Norwid, Aleksander Fredro, Krzysztof Kamil Baczyński, Marek Hłasko, Andrzej Bursa, Erich Maria Remarque, Bertolt Brecht, Tadeusz Boy-Żeleński, Melchior Wańkowicz, Leopold Staff, Konstanty Ildefons Gałczyński, Bolesław Leśmian, Kurt Vonnegut
Tym kwestionariuszem wkroczyłam z lekka w strefę „blogaskową” 😀 .

c.d.n.




2 komentarze

skomentuj

RSS Feed komentarzy    TrackBack URL

zostaw komentarz