Maj
04

podobni.pl – cykl absurdy web 2.0 odc. 1

internet,notatnik,web 2.0       Trackback

podobni.pl – czy ktoś ewentualnie mógłby mi wytłumaczyć sens istnienia takiego serwisu? Albo inaczej – dlaczego niektórzy odczuwają potrzebę zapisania się do niego? Usiłowałam to zrozumieć i jakoś nie potrafię. Rozumiem ludzi, którzy faktycznie są bardzo podobni do znanych osób i czasem udaje im się zasilić domowy budżet dzięki temu podobieństwu. Ale tacy zgłaszają się do klubu sobowtórów (czy, jak się zwie takie ustrojstwo). Jednak szukania na siłę znanych osób, do których być może jest się trochę podobnym już nie rozumiem. Czy to frajda odkryć, że nie wyglądamy niepowtarzalnie, że jesteśmy jakimiś klonami innych osób.
W dzieciństwie bardzo drażnili mnie przyjaciele rodziców, ciotki i pociotki, którzy uparcie zadawali radosne pytanie – a do kogo jesteś bardziej podobna, do mamusi, czy do tatusia. Już wtedy z oburzoną minę odpowiadałam – do siebie. Nie chciałam być podobna nawet do najbliższych. Do dzisiaj nie chcę i wolałabym nie dokonać odkrycia, że jednak wyglądam, jak ktoś inny. Zapewne każdy może znaleźć ludzi podobnych do siebie – tylko po co? Są jacyś chętni do roli klona znanej osoby – ręka do góry.
W moim rankingu absurdalnych serwisów web 2.0 przyznaję serwisowi podobni.pl pięć punktów – w grudniu zastanowię się na jakiej skali ;).

Kwi
26

WordPress 2.5.1

miniblog       Trackback

Kolejny upgrade skryptu – WordPress 2.5.1 – poprawiono sporo drobnych błędów zgłoszonych przez użytkowników wersji 2.5

Mar
30

WordPress 2.5

miniblog       Trackback

Wersja finalna WordPress 2.5 już oficjalnie do pobrania – z tej okazji strona wordpress.org zmieniła także wygląd upodabniając się do nowego panelu administracyjnego.

Mar
27

WordPress 2.5 RC2

miniblog       Trackback

Kolejna testowa odsłona nowej wersji WordPress gotowa do pobrania – WordPress 2.5 RC2.

Mar
19

WordPress 2.5 RC1

miniblog       Trackback

WordPress 2.5 RC1 czyli kandydat na zmodernizowanego WordPress’a do przetestowania. Oczywiście ochoczo zabieram się do testów. Pisać o efektach chwilowo nie będę – zainteresowanych wrażeniami z zabawy testową wersją WordPress odsyłam do wpisu na blogu Ludwik.org.

Lut
16

Saba

notatnik       Trackback

Saba
Po piątej rano zadzwonił telefon – właśnie wstałam od komputera. Nie chciałam odbierać tego telefonu – wiedziałam, co usłyszę. Odebrałam – i usłyszałam to, czego tak bardzo obawiałam się od miesiąca. Miesiąca, w którym Saba miewała gorsze i lepsze chwile, ale każdy dzień był dla niej prezentem od losu.
Wczoraj znów poczuła się gorzej, rano nie chciała jeść, cały czas spała. Wieczorem zjadła, ale na późny spacer już nie miała ochoty.
Rodziców obudził jej ciężki oddech, ojciec zaczął ją głaskać, uspokoiła się, zasnęła i już się nie obudziła. Nie wiem, co obudziło rodziców kilka minut po piątej – pewnie coś, co trudno racjonalnie wyjaśnić. Saba odeszła, spokojnie i za to dziękuję losowi, że nie cierpiała. Nie była chora – jej stare serduszko nie było w stanie bić dalej.
Miesiąc temu nie mogła się nawet podnieść, miała zimne łapki, ledwo oddychała i miała w oczach taki dziwny strach. Lekarz zmierzył jej wtedy temperaturę i ze smutkiem powiedział, że faktycznie odchodzi. Spędziłam obok niej całą noc na podłodze, trzymałam ją za łapkę i zaklinałam, żeby walczyła. I walczyła, uparcie – tak bardzo chciała żyć. Podniosła się rano, z wielkim trudem, ale potem było coraz lepiej. Lekarz – taki prawdziwy, który naprawdę kocha zwierzęta, robił, co mógł, żeby jej serce nadal biło. Dostała lek wzmacniający, który pomógł. Ale tak naprawdę wiedzieliśmy, że to tylko doraźna pomoc – nie ma lekarstwa na starość. A Saba była już babcią – lekarz powiedział, że jeszcze nigdy nie spotkał rottweilera, który przeżył tyle lat, co ona – czternaście.
Jednak liczyłam na cud – na to, że Saba jeszcze z nami będzie, ale odeszła. I czuję ogromną pustkę – straciłam kogoś bardzo bliskiego. Moją kochaną sunię, którą przyniosłam do domu, gdy miała pięć tygodni i była cudownym, mądrym, dobrym i kochanym psiakiem. I mogłabym na jej temat napisać wiele słów, i zdań, ale w tej chwili nie jestem w stanie – czuję zbyt wielki smutek.
Była – a teraz już jej nie ma – i to jest tak boleśnie ostateczne.

Lut
16

Permanentna inwigilacja czytelników

gadżety,internet,notatnik,web 2.0       Trackback

Odkryłam kolejny mało praktyczny, ale za to całkiem ciekawy gadżet. Oparty na API MyBlogLog skrypt autorstwa Kent’a Brewster’a, który pobiera dokładniejsze informacje na temat gości blogu. Oczywiście nie mogłam się oprzeć pokusie przetestowania tej zabawki i dodałam skrypt do blogu w postaci dodatkowej strony – MyBlogLog. Od tej chwili będę radośnie śledzić internetową aktywność czytelników bloga.
Wcześniej trafiłam na inną stronę dla wielbicieli sprawdzania, co robią inni liveZuu. Taki drobny wodotrysk made in Germany dla wielbicieli serwisów społecznościowych cierpiących na gadżetomanię – czyli np. dla mnie ;). Idea tego serwisu jest prosta i trudno uznać ją za oryginalną. Służy jedynie do kolekcjonowania informacji na temat kont w serwisach spółecznościowych, z których korzystamy. Po wpisaniu loginów kont livezuu wyświetla informacje na temat naszej aktywności w serwisach. Informacje te można dodać w postaci widgetu na swojej stronie, blogu, w iGoogle, Netvibes, profilach serwisów społecznościowych. Można także śledzić aktywność innych użytkowników.
W tej chwili API LiveZuu współpracuje z ponad dwudziestoma serwisami społecznościowymi m.in. z del.icio.us, digg, flickr, furl, ilike, last.fm, picasaweb, stumbleupon, twitter, youtube, reddit. Co ciekawe wśród obsługiwanych serwisów nie ma MySpace, Facebook’a (można jedynie dodać widget LiveZuu w Facebook), ani LinkedIn – i to jest spory minus. Oczywiście autorzy LiveZuu zapowiadają wprowadzanie kolejnych łebdwazerowych molochów – ale kiedy, i jakie – nie wiadomo.
Plusem jest możliwość dodania kanału RSS (niestety tylko jednego) i dostosowania wyglądu widgetu.
Do LiveZuu można logować się za pomocą OpenID.
Świadomość totalnej zbędności LiveZuu nie powstrzymała mnie przed zmarnowaniem czasu na zabawę w produkcję grafik tła widgetu, z którego i tak raczej nie będę korzystać. Pewnie wrzucę je do pobrania na blogu – może komuś się przydadzą – choć to wątpliwe :D.

Lut
10

WordPress 2.3.3

miniblog       Trackback

Kolejna wersja dostępna na stronie wordpress.org. Regularne, drobne poprawki skryptu to już niemal tradycja WP ;).
Tym razem zauważyłam efekty zmiany wersji – mój WP znów przemówił po polsku :D.

Sty
12

bebo.pl be

internet,notatnik,web 2.0       Trackback

logo bebo.comW ramach manii testowej regularnie sprawdzam, co oferują użytkownikom różne serwisy społecznościowe. Na części z nich zatrzymuję się na dłużej i potem odwiedzam regularnie. W pozostałych moja aktywność kończy się na uzupełnieniu profilu i wycieczce po dostępnych działach.
Do bebo.com – choć istnieje od dawna – zapisałam się dopiero wczoraj, i jeszcze nie wiem, do której kategorii zaliczę ten serwis.
Natomiast wiem do jakiej kategorii zaliczyć polską wersję Bebo. Rodzima mutacja zasłużyła na całkiem nową kategorię – serwisy społecznościowe, których nie mam zamiaru testować.
Po zapisie do bebo.com i pobieżnym uzupełnieniu profilu sprawdziłam, co kryje zakładka COUNTRY. Widząc na liście język polski ochoczo kliknęłam w link i zgodnie z oczekiwaniami przeniosłam się na rodzimą wersję serwisu. Nie zdziwiło mnie, że muszę się zalogować (w innych serwisach zlokalizowane wersje także często wymagają osobnego logowania) i oczywiście natychmiast spróbowałam to zrobić. Efekt nie był już zgodny z oczekiwaniami – pojawiła się informacja, że nie ma mnie w bazie danych. Konieczność ponownego zapisu i uzupełniania danych skutecznie zniechęciła mnie do testowania bebo.pl. Nie widzę najmniejszego powodu żeby dwa razy rejestrować się w tym samym serwisie. czytaj dalej…

Sty
08

Atak na konta MySpace

akcja - reakcja,internet,notatnik,web 2.0       Trackback

Oczywiście ataki hakerów na konta użytkowników różnych serwisów społecznościowych zdarzają się często. Tyle, że dotąd jedynie o tym słyszałam, czytałam. Dzisiaj omal sama nie stałam się ofiarą radosnego, noworocznego ataku na MySpace.
Od jednego ze znajomych w tym serwisie dostałam wiadomość o treści:

Sorry but a friend of mine wrote something really bad about u in their myspace blog, u need to see it. here is the link… (tutaj był podany link).

Choć zazwyczaj jestem bardzo ostrożna i nie klikam we wszystko co popadnie, tym razem nie zachowałam czujności rewolucyjnej – kliknęłam w URL z wiadomości odruchowo i bez zastanowienia. I tylko dzięki Firefoxowi nie weszłam na stronę, która usiłowała się otworzyć. Przeglądarka zidentyfikowała stronę jako niebezpieczną. Sprawdziłam dokładniej adres pod linkiem – ukryto w nim fragment – secure-myspace.com/redirect.htm?blog.myspace.com/. Poza podejrzanym przekierowaniem autentyczny adres nie zawiera myślnika tylko kropkę (secure.myspace.com).

Z ciekawości odwiedziłam kilka profili użytkowników MySpace i w wielu komentarzach znalazłam podobną wiadomość wysłaną z kont różnych użytkowników. Przypuszczam, że cała ta akcja działa na zasadzie łańcuszka (tak, jak wiele „robali” mailowych). Jeśli ktoś otworzy stronę podaną w linku hakerzy uzyskują dostęp do jego konta i z niego rozsyłają fałszywe komentarze do wszystkich przyjaciół. Moja wiedza na temat hakowania jest zerowa (i nie odczuwam potrzeby szkolenia się w tej dziedzinie) zatem być może się mylę.

W każdym razie użytkownikom MySpace radzę bardzo uważać na to w co klikają (choć pewnie większość nie klika mechanicznie).

Następna strona »