Lut
16

Permanentna inwigilacja czytelników

gadżety,internet,notatnik,web 2.0       Trackback

Odkryłam kolejny mało praktyczny, ale za to całkiem ciekawy gadżet. Oparty na API MyBlogLog skrypt autorstwa Kent’a Brewster’a, który pobiera dokładniejsze informacje na temat gości blogu. Oczywiście nie mogłam się oprzeć pokusie przetestowania tej zabawki i dodałam skrypt do blogu w postaci dodatkowej strony – MyBlogLog. Od tej chwili będę radośnie śledzić internetową aktywność czytelników bloga.
Wcześniej trafiłam na inną stronę dla wielbicieli sprawdzania, co robią inni liveZuu. Taki drobny wodotrysk made in Germany dla wielbicieli serwisów społecznościowych cierpiących na gadżetomanię – czyli np. dla mnie ;). Idea tego serwisu jest prosta i trudno uznać ją za oryginalną. Służy jedynie do kolekcjonowania informacji na temat kont w serwisach spółecznościowych, z których korzystamy. Po wpisaniu loginów kont livezuu wyświetla informacje na temat naszej aktywności w serwisach. Informacje te można dodać w postaci widgetu na swojej stronie, blogu, w iGoogle, Netvibes, profilach serwisów społecznościowych. Można także śledzić aktywność innych użytkowników.
W tej chwili API LiveZuu współpracuje z ponad dwudziestoma serwisami społecznościowymi m.in. z del.icio.us, digg, flickr, furl, ilike, last.fm, picasaweb, stumbleupon, twitter, youtube, reddit. Co ciekawe wśród obsługiwanych serwisów nie ma MySpace, Facebook’a (można jedynie dodać widget LiveZuu w Facebook), ani LinkedIn – i to jest spory minus. Oczywiście autorzy LiveZuu zapowiadają wprowadzanie kolejnych łebdwazerowych molochów – ale kiedy, i jakie – nie wiadomo.
Plusem jest możliwość dodania kanału RSS (niestety tylko jednego) i dostosowania wyglądu widgetu.
Do LiveZuu można logować się za pomocą OpenID.
Świadomość totalnej zbędności LiveZuu nie powstrzymała mnie przed zmarnowaniem czasu na zabawę w produkcję grafik tła widgetu, z którego i tak raczej nie będę korzystać. Pewnie wrzucę je do pobrania na blogu – może komuś się przydadzą – choć to wątpliwe :D.

Sty
12

bebo.pl be

internet,notatnik,web 2.0       Trackback

logo bebo.comW ramach manii testowej regularnie sprawdzam, co oferują użytkownikom różne serwisy społecznościowe. Na części z nich zatrzymuję się na dłużej i potem odwiedzam regularnie. W pozostałych moja aktywność kończy się na uzupełnieniu profilu i wycieczce po dostępnych działach.
Do bebo.com – choć istnieje od dawna – zapisałam się dopiero wczoraj, i jeszcze nie wiem, do której kategorii zaliczę ten serwis.
Natomiast wiem do jakiej kategorii zaliczyć polską wersję Bebo. Rodzima mutacja zasłużyła na całkiem nową kategorię – serwisy społecznościowe, których nie mam zamiaru testować.
Po zapisie do bebo.com i pobieżnym uzupełnieniu profilu sprawdziłam, co kryje zakładka COUNTRY. Widząc na liście język polski ochoczo kliknęłam w link i zgodnie z oczekiwaniami przeniosłam się na rodzimą wersję serwisu. Nie zdziwiło mnie, że muszę się zalogować (w innych serwisach zlokalizowane wersje także często wymagają osobnego logowania) i oczywiście natychmiast spróbowałam to zrobić. Efekt nie był już zgodny z oczekiwaniami – pojawiła się informacja, że nie ma mnie w bazie danych. Konieczność ponownego zapisu i uzupełniania danych skutecznie zniechęciła mnie do testowania bebo.pl. Nie widzę najmniejszego powodu żeby dwa razy rejestrować się w tym samym serwisie. czytaj dalej…

Sty
12

bebo.pl be

internet,notatnik,web 2.0       Trackback

logo bebo.comW ramach manii testowej regularnie sprawdzam, co oferują użytkownikom różne serwisy społecznościowe. Na części z nich zatrzymuję się na dłużej i potem odwiedzam regularnie. W pozostałych moja aktywność kończy się na uzupełnieniu profilu i wycieczce po dostępnych działach.
Do bebo.com – choć istnieje od dawna – zapisałam się dopiero wczoraj, i jeszcze nie wiem, do której kategorii zaliczę ten serwis.
Natomiast wiem do jakiej kategorii zaliczyć polską wersję Bebo. Rodzima mutacja zasłużyła na całkiem nową kategorię – serwisy społecznościowe, których nie mam zamiaru testować.
Po zapisie do bebo.com i pobieżnym uzupełnieniu profilu sprawdziłam, co kryje zakładka COUNTRY. Widząc na liście język polski ochoczo kliknęłam w link i zgodnie z oczekiwaniami przeniosłam się na rodzimą wersję serwisu. Nie zdziwiło mnie, że muszę się zalogować (w innych serwisach zlokalizowane wersje także często wymagają osobnego logowania) i oczywiście natychmiast spróbowałam to zrobić. Efekt nie był już zgodny z oczekiwaniami – pojawiła się informacja, że nie ma mnie w bazie danych. Konieczność ponownego zapisu i uzupełniania danych skutecznie zniechęciła mnie do testowania bebo.pl. Nie widzę najmniejszego powodu żeby dwa razy rejestrować się w tym samym serwisie. czytaj dalej…

Sty
08

Atak na konta MySpace

akcja - reakcja,internet,notatnik,web 2.0       Trackback

Oczywiście ataki hakerów na konta użytkowników różnych serwisów społecznościowych zdarzają się często. Tyle, że dotąd jedynie o tym słyszałam, czytałam. Dzisiaj omal sama nie stałam się ofiarą radosnego, noworocznego ataku na MySpace.
Od jednego ze znajomych w tym serwisie dostałam wiadomość o treści:

Sorry but a friend of mine wrote something really bad about u in their myspace blog, u need to see it. here is the link… (tutaj był podany link).

Choć zazwyczaj jestem bardzo ostrożna i nie klikam we wszystko co popadnie, tym razem nie zachowałam czujności rewolucyjnej – kliknęłam w URL z wiadomości odruchowo i bez zastanowienia. I tylko dzięki Firefoxowi nie weszłam na stronę, która usiłowała się otworzyć. Przeglądarka zidentyfikowała stronę jako niebezpieczną. Sprawdziłam dokładniej adres pod linkiem – ukryto w nim fragment – secure-myspace.com/redirect.htm?blog.myspace.com/. Poza podejrzanym przekierowaniem autentyczny adres nie zawiera myślnika tylko kropkę (secure.myspace.com).

Z ciekawości odwiedziłam kilka profili użytkowników MySpace i w wielu komentarzach znalazłam podobną wiadomość wysłaną z kont różnych użytkowników. Przypuszczam, że cała ta akcja działa na zasadzie łańcuszka (tak, jak wiele „robali” mailowych). Jeśli ktoś otworzy stronę podaną w linku hakerzy uzyskują dostęp do jego konta i z niego rozsyłają fałszywe komentarze do wszystkich przyjaciół. Moja wiedza na temat hakowania jest zerowa (i nie odczuwam potrzeby szkolenia się w tej dziedzinie) zatem być może się mylę.

W każdym razie użytkownikom MySpace radzę bardzo uważać na to w co klikają (choć pewnie większość nie klika mechanicznie).

Sty
08

Atak na konta MySpace

akcja - reakcja,internet,notatnik,web 2.0       Trackback

Oczywiście ataki hakerów na konta użytkowników różnych serwisów społecznościowych zdarzają się często. Tyle, że dotąd jedynie o tym słyszałam, czytałam. Dzisiaj omal sama nie stałam się ofiarą radosnego, noworocznego ataku na MySpace.
Od jednego ze znajomych w tym serwisie dostałam wiadomość o treści:

Sorry but a friend of mine wrote something really bad about u in their myspace blog, u need to see it. here is the link… (tutaj był podany link).

Choć zazwyczaj jestem bardzo ostrożna i nie klikam we wszystko co popadnie, tym razem nie zachowałam czujności rewolucyjnej – kliknęłam w URL z wiadomości odruchowo i bez zastanowienia. I tylko dzięki Firefoxowi nie weszłam na stronę, która usiłowała się otworzyć. Przeglądarka zidentyfikowała stronę jako niebezpieczną. Sprawdziłam dokładniej adres pod linkiem – ukryto w nim fragment – secure-myspace.com/redirect.htm?blog.myspace.com/. Poza podejrzanym przekierowaniem autentyczny adres nie zawiera myślnika tylko kropkę (secure.myspace.com).

Z ciekawości odwiedziłam kilka profili użytkowników MySpace i w wielu komentarzach znalazłam podobną wiadomość wysłaną z kont różnych użytkowników. Przypuszczam, że cała ta akcja działa na zasadzie łańcuszka (tak, jak wiele „robali” mailowych). Jeśli ktoś otworzy stronę podaną w linku hakerzy uzyskują dostęp do jego konta i z niego rozsyłają fałszywe komentarze do wszystkich przyjaciół. Moja wiedza na temat hakowania jest zerowa (i nie odczuwam potrzeby szkolenia się w tej dziedzinie) zatem być może się mylę.

W każdym razie użytkownikom MySpace radzę bardzo uważać na to w co klikają (choć pewnie większość nie klika mechanicznie).

Sty
06

WordPress 2.5 w marcu (wersji 2.4 nie będzie)

wordpress       Trackback

Na blogu Lanooz.net przeczytałam notatkę na temat nowego wyglądu panelu administracyjnego w WordPress 2.4. Zrzuty i demo nowego panelu można zobaczyć na stronie hyper123.net.
Zainteresowana „poszperałam” w internecie i okazało się, że planowanej na 24 stycznia premiery wersji 2.4 nie będzie. Wersja WordPress z takim oznaczeniem nie ukaże się w ogóle – o czym można przeczytać na wordpress.org.
Stronę na temat wersji 2.4 zastąpiła informacja dotycząca WordPress 2.5. WordPress 2.5 powinien pojawić się w marcu i oczywiście będzie zawierać wszystkie zmiany planowane w wersji 2.4.

Gru
30

WordPress 2.3.2

wordpress       Trackback

Panel administracyjny powita? mnie dzisiaj informacj? na temat nowej wersji WordPress:
A new version of WordPress is available! Please update now.

Gru
28

Dra?ni?ce reklamy

internet,notatnik       Trackback

Dra?ni mnie nowa moda reklamowa, która opanowa?a wiele stron internetowych. Banery postanowi?y wyrwa? si? ze swoich ramek i wita? go?ci dziwnymi formatami przes?aniaj?cymi wi?kszo?? strony. Cz??? takich reklam po chwili sama si? chowa, inne trzeba w?asnor?cznie wys?a? tam, gdzie ich miejsce. Bez wzgl?du na form? przywo?ywania reklam do porz?dku, wszystkie takie dziwol?gi powoduj?, ?e mam ochot? natychmiast zwia? z odwiedzanej strony.
Nigdy nie stosowa?am wtyczek blokuj?cych reklamy. Nie jestem przeciwniczk? okraszania stron elementami reklamowymi – u siebie tak?e to robi?. Jednak im cz??ciej potykam si? o „puchn?ce” kampanie, tym wi?ksz? mam ochot? pozby? si? wszelkich reklam ze stron. Czy takie „gad?ety” przynosz? jakie? korzy?ci poza wkurzaniem internautów. A mo?e tylko mnie irytuj? nachalne reklamy.

Gru
20

WordPress 2.3.1

wordpress       Trackback

O tym ju? dawno powinnam wspomnie?, a ?e nie wspomnia?am, nadrabiam – aktualna wersja WordPress to 2.3.1. Je?li kto? jeszcze nie aktualizowa? blogu, mo?e zd??y przed nadej?ciem kolejnego wydania.

Gru
20

Blog Roku 2007

internet,notatnik       Trackback

Blog Roku 2007W tym roku Onet raczy? by? zauwa?y?, ?e polska blogosfera nie ogranicza si? li tylko do blog.pl. Organizuj?c konkurs „Blog Roku 2007” ?askawie otworzy? swe podwoje dla wszystkich blogerów made in Poland.

Ta zmiana w regulaminie spowodowa?a natychmiastowy wzrost zainteresowania konkursem – co objawia si? w postaci „p?czniej?cego” z ka?d? minut? licznika zg?oszonych do konkursu blogów (?rednio 1,6 blog/ów?/ na minut? w godzinach nocnych, jak jest w ci?gu dnia – nie wiem, bo ?pi? 😉 ).
O samym konkursie pisa? nie b?d? – ko?, jaki jest ka?dy widzi, i Onet w dziedzinie konkursologii na odkrycie Ameryki raczej szans nie ma. Co oczywi?cie nie b?dzie mia?o ?adnego wp?ywu na to, ?e i ta edycja – tak jak poprzednie (i wszelkie inne oko?oblogowe konkursy) – wzbudzi wiele mniej, lub bardziej uzasadnionych kontrowersji. Pocz?wszy od podawania w w?tpliwo?ci trafno?ci doboru jury, poprzez g??boko filozoficzne dywagacje na temat sensu organizowania blogowych wy?cigów, na krytyce ostatecznych rezultatów ko?cz?c. I nawet je?li nie sam konkurs – to zapewne wiele takich dyskusji o?ywi na chwil? polsk? blogosfer?, a przynajmniej b?dzie stanowi?o pasjonuj?c? lektur?. czytaj dalej…

« Poprzednia strona  Następna strona »