Lut
16

Saba

notatnik       Trackback

Saba
Po piątej rano zadzwonił telefon – właśnie wstałam od komputera. Nie chciałam odbierać tego telefonu – wiedziałam, co usłyszę. Odebrałam – i usłyszałam to, czego tak bardzo obawiałam się od miesiąca. Miesiąca, w którym Saba miewała gorsze i lepsze chwile, ale każdy dzień był dla niej prezentem od losu.
Wczoraj znów poczuła się gorzej, rano nie chciała jeść, cały czas spała. Wieczorem zjadła, ale na późny spacer już nie miała ochoty.
Rodziców obudził jej ciężki oddech, ojciec zaczął ją głaskać, uspokoiła się, zasnęła i już się nie obudziła. Nie wiem, co obudziło rodziców kilka minut po piątej – pewnie coś, co trudno racjonalnie wyjaśnić. Saba odeszła, spokojnie i za to dziękuję losowi, że nie cierpiała. Nie była chora – jej stare serduszko nie było w stanie bić dalej.
Miesiąc temu nie mogła się nawet podnieść, miała zimne łapki, ledwo oddychała i miała w oczach taki dziwny strach. Lekarz zmierzył jej wtedy temperaturę i ze smutkiem powiedział, że faktycznie odchodzi. Spędziłam obok niej całą noc na podłodze, trzymałam ją za łapkę i zaklinałam, żeby walczyła. I walczyła, uparcie – tak bardzo chciała żyć. Podniosła się rano, z wielkim trudem, ale potem było coraz lepiej. Lekarz – taki prawdziwy, który naprawdę kocha zwierzęta, robił, co mógł, żeby jej serce nadal biło. Dostała lek wzmacniający, który pomógł. Ale tak naprawdę wiedzieliśmy, że to tylko doraźna pomoc – nie ma lekarstwa na starość. A Saba była już babcią – lekarz powiedział, że jeszcze nigdy nie spotkał rottweilera, który przeżył tyle lat, co ona – czternaście.
Jednak liczyłam na cud – na to, że Saba jeszcze z nami będzie, ale odeszła. I czuję ogromną pustkę – straciłam kogoś bardzo bliskiego. Moją kochaną sunię, którą przyniosłam do domu, gdy miała pięć tygodni i była cudownym, mądrym, dobrym i kochanym psiakiem. I mogłabym na jej temat napisać wiele słów, i zdań, ale w tej chwili nie jestem w stanie – czuję zbyt wielki smutek.
Była – a teraz już jej nie ma – i to jest tak boleśnie ostateczne.

Lut
16

Permanentna inwigilacja czytelników

gadżety,internet,notatnik,web 2.0       Trackback

Odkryłam kolejny mało praktyczny, ale za to całkiem ciekawy gadżet. Oparty na API MyBlogLog skrypt autorstwa Kent’a Brewster’a, który pobiera dokładniejsze informacje na temat gości blogu. Oczywiście nie mogłam się oprzeć pokusie przetestowania tej zabawki i dodałam skrypt do blogu w postaci dodatkowej strony – MyBlogLog. Od tej chwili będę radośnie śledzić internetową aktywność czytelników bloga.
Wcześniej trafiłam na inną stronę dla wielbicieli sprawdzania, co robią inni liveZuu. Taki drobny wodotrysk made in Germany dla wielbicieli serwisów społecznościowych cierpiących na gadżetomanię – czyli np. dla mnie ;). Idea tego serwisu jest prosta i trudno uznać ją za oryginalną. Służy jedynie do kolekcjonowania informacji na temat kont w serwisach spółecznościowych, z których korzystamy. Po wpisaniu loginów kont livezuu wyświetla informacje na temat naszej aktywności w serwisach. Informacje te można dodać w postaci widgetu na swojej stronie, blogu, w iGoogle, Netvibes, profilach serwisów społecznościowych. Można także śledzić aktywność innych użytkowników.
W tej chwili API LiveZuu współpracuje z ponad dwudziestoma serwisami społecznościowymi m.in. z del.icio.us, digg, flickr, furl, ilike, last.fm, picasaweb, stumbleupon, twitter, youtube, reddit. Co ciekawe wśród obsługiwanych serwisów nie ma MySpace, Facebook’a (można jedynie dodać widget LiveZuu w Facebook), ani LinkedIn – i to jest spory minus. Oczywiście autorzy LiveZuu zapowiadają wprowadzanie kolejnych łebdwazerowych molochów – ale kiedy, i jakie – nie wiadomo.
Plusem jest możliwość dodania kanału RSS (niestety tylko jednego) i dostosowania wyglądu widgetu.
Do LiveZuu można logować się za pomocą OpenID.
Świadomość totalnej zbędności LiveZuu nie powstrzymała mnie przed zmarnowaniem czasu na zabawę w produkcję grafik tła widgetu, z którego i tak raczej nie będę korzystać. Pewnie wrzucę je do pobrania na blogu – może komuś się przydadzą – choć to wątpliwe :D.

Lut
10

WordPress 2.3.3

miniblog       Trackback

Kolejna wersja dostępna na stronie wordpress.org. Regularne, drobne poprawki skryptu to już niemal tradycja WP ;).
Tym razem zauważyłam efekty zmiany wersji – mój WP znów przemówił po polsku :D.