Paź
21

Po?egnanie pechowego szcz??ciarza

notatnik       Trackback

FipekZnalaz?am go kilka lat temu, jeszcze w ubieg?ym wieku. W?drowa? ?rodkiem jezdni, gdy wraca?am samochodem z Kudowy Zdroju. Nie ucieka? przed jad?cymi samochodami, wr?cz przeciwnie – podchodzi? do ka?dego. Na szcz??cie by? ranek, nie by?o du?ego ruchu, samochody hamowa?y i omija?y w?druj?cego jamnika.
Zabra?am go ze sob? – na pewno nie zgubi? si? – wokó? nie by?o ?adnego miasteczka, ani nawet wioski. Najwyra?niej kto? wyrzuci? go z samochodu jako niepotrzebny nadbaga?. Pewnie dlatego, ?e by? chory – jego ucho wygl?da?o jak napompowana poduszka. Wygl?da? jak ma?y k??bek nieszcz??cia – osowia?y, z posklejan? od zebranego po drodze brudu sier?ci?.
Przynios?am go do domu z lekkim niepokojem jak przyjmie nowego mieszka?ca moja sunia rottwailerka, która kocha ludzi, ale niestety nie toleruje innych psów. Na szcz??cie chory i wygl?daj?cy jak 7 nieszcz??? jamnik wzbudzi? w Sabie uczucia macierzy?skie – próbowa?a liza? jego chore ucho.
Potem by?a operacja i próba znalezienia Fipkowi – tak go nazwali?my – nowego domu. Nie by?o to ?atwe – niewiele osób chce kilkuletniego czworonoga z nerwic? po przej?ciach. Mieszkali?my wi?c sobie przez kilka miesi?cy w kawalerce z dwoma psami.
Wreszcie znalaz?am wielbicielk? jamników – moj? kole?ank?, dziennikark?, która bardzo ch?tnie zgodzi?a si? zaopiekowa? Fipkiem. Przyznam, ?e nie by?o mi ?atwo rozstawa? si? z tym psiakiem – ale wiedzia?am, ?e tak b?dzie dla niego najlepiej.
Fipek u mojej znajomej sp?dzi? jedn? noc – rano wróci? do nas. W nowym domu ca?? noc sp?dzi? wyj?c pod drzwiami. Nied?ugo potem Fipek zamieszka? u moich rodziców. Co prawda odk?d go znalaz?am moja mama uparcie twierdzi?a, ?e „Sab? to ona mo?e wzi??, ale tego szczura na pewno nie”. Jednak pewnego dnia ojciec odwiedzi? nas i stwierdzi?, ?e kobieta nie b?dzie rz?dzi? – zabiera Fipka i ju?. Jak powiedzia? – tak zrobi?. I od tego momentu Fipencjusz sta? si? ulubie?cem moich rodziców. Rozpieszczanym i bardzo kochanym. Nowy dom zaakceptowa? bez problemu poniewa? od pocz?tku sp?dza? z moimi rodzicami bardzo du?o czasu podczas wyjazdów na dzia?k?.
Potem prze?yli?my jeszcze kolejn? nieszcz??liw? przygod?. Fipek vel Fipencjusz – szwendacz – mia? zwyczaj zmyka? z dzia?ki na d?ugie eskapady. Niestety mia? te? zwyczaj szczeka? na wszystkie inne psy – poza Sab? – im wi?ksze tym szczeka? g?o?niej. I z jednej z takich wycieczek wróci? pogryziony przez psy. I znów lecznica, ponad 40 szwów, ca?y ty? spryskany srebrn? substancj?, klosz na szyi i rekonwalescencja. Wyszed? i z tego – dalej ?y? sobie ju? bez pechowych przygód. Na dzia?ce musieli?my niestety przywi?zywa? jego smycz do kilkunastometrowego sznurka ?eby znów nie wybra? si? na wycieczk?.
Z wiekiem – jak to u jamnika – pojawi?y si? problemy z kr?gos?upem, straci? s?uch, ale dzi?ki temu przesta?o go stresowa? szczekanie innych psów i sylwestrowe wybuchy. Jeszcze niedawno, gdy mia? drobny problem „?o??dkowy” – badania wykaza?y, ?e jak na swój wiek (ok. 13 lat) – jest okazem zdrowia.
Wczoraj zacz?? si? troch? krztusi?. Rodzice s?dzili, ?e to nic powa?nego – w ka?dym razie nie wygl?da?o to powa?nie. Mniej wi?cej tak jak kaszel u przezi?bionego cz?owieka. Niestety dzisiaj zacz?? si? dusi? – mia? problemy z ?apaniem oddechu, przewraca? si?. Ojciec zawióz? go do kliniki. Czekali?my – my w naszej kawalerce, mama w moim rodzinnym domu – na informacj? o tym co si? dzieje z Fipkiem.
Zadzwoni? ojciec i us?ysza?am to, czego najbardziej nie chcia?am us?ysze?. Serce Fipka przesta?o bi? – nie wytrzyma?o. Lekarka próbuj?c umo?liwi? mu oddychanie poda?a sterydy – ale jego ma?e, jamnicze serduszko by?o zbyt s?abe.
Ju? od dawna nie mieszka?e? z nami – ale by?e? tu? obok – by?e? naszym wspólnym psiakiem i nadal trudno mi uwierzy?, ?e ju? Ci? nie ma…
Grzesiek prosi? ?ebym napisa?a te? kilka s?ów od niego – dla Ciebie – ma?y pechowy szcz??ciarzu:
Wyprowadza? mnie z równowagi – nie raz, nie dwa nie trzy – a kiedy odszed? na zawsze – pop?yn??y mi z oczu ?zy.

Jeśli chcesz się podzielić tym wpisem...


2 komentarze

skomentuj
  • a gravatar MyAvatars 0.2 b.YISK napisał:

    Te? mia?em kiedy? psiaka. ?y? 19 lat. Bardzo p?aka?em za nim. By?em troszk? m?odszy jak zmar?. Jak si? z nim bawi?em – by?em dzieciakiem. Cz?sto le?a?em z nim na pod?odze, spa?em z nim…
    Pies – najlepszy przyjaciel cz?owieka.

  • a gravatar MyAvatars 0.2 magbag napisał:

    W dzieci?stwie mia?am kota – Pucka – bardzo dziwnego, wielkiego kota, który nie tolerowa? ?adnych innych zwierz?t, nie mia?cza? – tylko sycza?, bardzo nerwowo reagowa? na wszelkie przejawy emocji. Pod koniec ?ycia zachorowa? na nerki i wtedy okaza?o si?, ?e dzik? natur? odziedziczy? po dziadku ?biku.
    Teraz i Pucek, i Fipek maj? swoje spokojne miejsce na le?nej dzia?ce.
    A ja w?a?nie „po?yczy?am” rodzicom moj? rottwailerk?. Kiedy zaproponowa?am ?eby wzieli Sab? na kilka dni mama natychmiast wys?a?a po ni? ojca.

RSS Feed komentarzy    TrackBack URL

zostaw komentarz