Paź
21

Po?egnanie pechowego szcz??ciarza

notatnik       Trackback

FipekZnalaz?am go kilka lat temu, jeszcze w ubieg?ym wieku. W?drowa? ?rodkiem jezdni, gdy wraca?am samochodem z Kudowy Zdroju. Nie ucieka? przed jad?cymi samochodami, wr?cz przeciwnie – podchodzi? do ka?dego. Na szcz??cie by? ranek, nie by?o du?ego ruchu, samochody hamowa?y i omija?y w?druj?cego jamnika.
Zabra?am go ze sob? – na pewno nie zgubi? si? – wokó? nie by?o ?adnego miasteczka, ani nawet wioski. Najwyra?niej kto? wyrzuci? go z samochodu jako niepotrzebny nadbaga?. Pewnie dlatego, ?e by? chory – jego ucho wygl?da?o jak napompowana poduszka. Wygl?da? jak ma?y k??bek nieszcz??cia – osowia?y, z posklejan? od zebranego po drodze brudu sier?ci?.
Przynios?am go do domu z lekkim niepokojem jak przyjmie nowego mieszka?ca moja sunia rottwailerka, która kocha ludzi, ale niestety nie toleruje innych psów. Na szcz??cie chory i wygl?daj?cy jak 7 nieszcz??? jamnik wzbudzi? w Sabie uczucia macierzy?skie – próbowa?a liza? jego chore ucho.
Potem by?a operacja i próba znalezienia Fipkowi – tak go nazwali?my – nowego domu. Nie by?o to ?atwe – niewiele osób chce kilkuletniego czworonoga z nerwic? po przej?ciach. Mieszkali?my wi?c sobie przez kilka miesi?cy w kawalerce z dwoma psami. czytaj dalej…